Smocze opowieści

Jadwiżańskie legendy

Święta królowa Jadwiga Andegaweńska to jedna z najwybitniejszych krakowianek w dziejach miasta. Jan Długosz pisał o niej, iż „była bardzo powabna na twarzy, lecz obyczajami i cnotami powabniejsza”. Choć żyła niespełna 30 lat, zdążyła zaskarbić sobie serca poddanych ze względu na swoje dobre serce. Zresztą, jest jedynym polskim monarchą wyniesionym na ołtarze. Do grobu włożono jej drewniane jabłko królewskie, lipowe berło a na skronie nałożono skórzana koronę. Dlaczego? Gdyż wszystkie swoje kosztowności królowa przekazała Akademii Krakowskiej. Z Jadwigą związanych jest kilka legend. Oto dwie z nich.

W sercu Krakowa, znajduje się piękny kościół Nawiedzenia Matki Bożej „na Piasku”. Według podań, miał go w 1038 roku ufundować książę Władysław Herman jako wotum za cudowne uzdrowienie. W rzeczywistości jednak powstał on około 1390 roku dzięki staraniom królowej Jadwigi i jej męża króla Władysława Jagiełły, którzy opiekę nad świątynią powierzyli zakonowi karmelitów. I owo zakonnicy  są kustoszami tego miejsca po dziś dzień. Z tych czasów pochodzi też pierwsza legenda, której bohaterką jest święta monarchini Jadwiga. Razu pewnego miała przechadzać się ona wraz z orszakiem, by doglądać postępów budowy świątyni. Dostrzegła, iż jeden z robotników jest wyjątkowo smutny.

Zapytała więc co jest przyczyną jego frasunku. W odpowiedzi usłyszała, iż cierpi on z powodu tego, iż nie ma czym opłacić doktorów swojej ciężko chorej żony i wyżywić gromadki dzieci. Jadwiga, wiele się nie namyślając, oparła swą stopę na jednym z kamieni i z trzewika odpięła złotą klamrę, by wręczyć ją kamieniarzowi. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy na rzeczonym twardym kamieniu pojawił się, niczym odciśnięty w glinie wyraźny ślad stópki królewskiej. Na wieczną rzeczy pamiątkę kamień ów wmurowano w ściany świątyni, od strony ul. Garbarskiej. Można go podziwiać do dziś. Choć według innej wersji ów odcisk stopy Jadwigi miał wykonać sam obdarowany robotnik jako wotum i wyraz swojej wdzięczności.

Druga z legend związana jest z bazyliką na Wawelu i znajdującym się tam „Krucyfiksem królowej Jadwigi”. To wykonany w drzewie lipowym krzyż, który monarchini przywiozła ze sobą z Węgier. Spędzała u jego stóp długie godziny na modlitwie. Razu pewnego, zdruzgotana decyzją możnych o konieczności zerwania zaręczyn z Wilhelmem Habsburgiem i oddaniem jej ręki pogańskiemu Jagielle oraz po nieudanej próbie ucieczki z ukochanym, gdy własnoręcznie wyrąbała bramę Wawelu, załamana upadłą na kolana i żarliwie się modliła, pytając, co ma czynić. W pewnym momencie z ust Ukrzyżowanego miały paść słowa: „Czyń, co widzisz”. Królowa padłą zemdlona a gdy ocknęła miała być przekonana do zamążpójścia za Władysława. Innym razem natomiast miała usłyszeć słowa pociechy od Zbawiciela, iż każde cierpienie, które przeżywa jest cząstką Jego krzyża i przynosi pożytek. Trzeba tylko wiary i ufności. Ów krucyfiks od wieków jest otaczany szczególnym kultem w katedrze wawelskiej. To tu królową Marysienkę zastała wiadomość o wiktorii wiedeńskiej z 1683 roku, gdy posłaniec Jana III jako wotum przywieźli strzemię Kara Mustafy, by złożyć je u stóp Ukrzyżowanego.

Dodaj komentarz