Smocze opowieści

Kopiec Esterki

Jak Rzym ma swoich siedem wzgórz, tak Kraków słynie z usypywanych na cześć wielkich postaci kopców. Jest ich obecnie pięć: Najstarsze to Kraka i Wandy, największy dedykowany jest marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, najbardziej znany to oczywiście Tadeusza Kościuszki. Patronem najmłodszego i najmniejszego jest św. Jan Paweł II.

W historii Krakowa istniał jeszcze jeden kopiec, dziś już nieistniejący i popadający w coraz większe zapomnienie. To kopiec Esterki, słynącej urodą Żydówki, do której uczuciem zapałał wielki admirator płci nadobnej król Kazimierz Wielki. Esterka Małach miała być córką lekarza i kupca rodem z Opoczna. Sama miała dość dobrze znać się na medycynie. Kronikarz Jan Długosz twierdził, iż owocem ich romansu miało być dwóch synów – Niemir i Pełka. Milczą jednak o tym inne źródła. Para spotykała się w pałacyku na terenie dzisiejszego Łobzowa. Miał tam powstać pałacyk. Owa budowla wiele razy pojawia się w literaturze, między innymi w „Myszeidzie” Ignacego Krasickiego: „Kazimierz – wielki! A przecie kwaterką / Łykał miód smaczny w Łobzowie z Esterką”. Ów dwuwiersz przeszedł z czasem w przysłowie: „Kazimierz Wielki pijał miód u Esterki”. Na płomiennym romansie obojga oblubieńców mieli najwięcej skorzystać Żydzi, których król Kazimierz obdarzył wieloma przywilejami, co było nie w smak między innymi Janowi Długoszowi.

Niestety, po jakimś czasie uczucie wygasło. Król znalazł sobie nowy obiekt westchnień. Esterka zaś, pogrążona w rozpaczy, miała rzucić się z okna pałacu do pobliskiego stawu. I to na miejscu jej pochówku monarcha kazał usypać kopiec.

Czy Esterka jednak istniała naprawdę? A jeśli tak, to czy poświęcony jej kopiec był miejscem jej pochówku? Ciekawym tego był między innymi król Stanisław August Poniatowski, który w 1787 roku nakazał ekipie archeologów dokładne przekopanie tego miejsca. Naukowcy nie znaleźli jednak wewnątrz żadnych szczątków ludzkich. Dodajmy, że były to jedne z pierwszych wykopalisk prowadzonych Polsce.

Po kopcu zostało dziś ledwie wspomnienie i stare ryciny. W latach 50. ubiegłego stulecia zaczęto w pobliżu stawiać baraki wojskowe. Kto jednak chciałby poczuć nostalgiczną nutę romansu królewskiego, niech uda się na ul. Głowackiego, między stadion a halę sportową WKS Wawel. Na splantowanym terenie, w sąsiedztwie bloków, sklepów i hurtowni znajduje się niepozorny skwerek, w którego centralnym punkcie stoi kasztanowiec. To właśnie tam miała znajdować się licząca nawet 7 metrów mogiła pięknej Ester.

Dodaj komentarz