Smocze opowieści

Nóż w Sukiennicach, czyli historia krakowskiego Kaina i Lucyfera

Za panowania księcia Bolesława Wstydliwego, męża św. Kingi, postanowiono upiększyć reprezentacyjną świątynię krakowską stojącą na głównym placu miasta. Otóż rajcy postanowili, by Kościół Mariacki wzbogacił się o dwie nowe wieże, które górowałyby nad grodem Kraka. Chęć wykonania tychże zgłosili bracia, którzy parali się murarką. Jeden miał mieć na imię Michał, co z języku hebrajskim znaczy „Któż jak Bóg”, drugi zaś Lucyfer, czyli „Niosący światło”. Tak, tak. To nie pomyłka, bo w hagiografii chrześcijańskiej znamyco najmniej jednego świętego o tym imieniu. Mowa o pewnym biskupie z włoskiego Cagliari – miasta na Sardynii. Każdemu z nich zależało, by jego wieża była wyższa i bardziej okazała. Starszemu, któremu zlecono budowę wieży południowej, praca szła szybciej. Drugi, widząc postępy brata, targany zazdrością, za podpuszczeniem diabelskim postanowił go zabić. A jako narzędzia zbrodni użył noża. Po morderstwie nakazał przykrycie wieży kopułą, sam zaś kontynuował swoje dzieło. I to tłumaczy, dlaczego obie wieże są nierówne. Ta wyższa, północna, mierząca 82 metry wysokości zwana jest „Hejnalicą”, gdyż to z niej co godzina rozbrzmiewa dźwięk trąbki niosący się na cztery strony świata. Potocznie nazywana jest też „Strażnicą”. Niższa, południowa, jest wysoka na 69 metrów. Czasem nazywa się ją „Półzygmuntem”, gdyż pełni rolę dzwonnicy. „Półzygmunt” to największy spośród pięciu zawieszonej w wieży. Ufundowany został w 1438 roku i waży prawie pięć ton.

Bratobójcę nękały jednak olbrzymie wyrzuty sumienia, stąd w dniu poświęcenia odnowionej świątyni publicznie wyznał swoja zbrodnię i dzierżąc w rękach splamiony krwią brata nóż, rzucił się ze szczytu Kościoła Mariackiego. Według innych przekazów, budowę wieży południowej miały zakończyć siły nadprzyrodzone. Zaś krakowski Kain, będący tego świadkiem, miał ze strachu stracić równowagę i runąć z rusztowania w dół.

A co ze splamionym bratobójczą krwią nożem? Ku pamięci, ale i ku przestrodze zawisł w Sukiennicach. Miał nie tylko przypominać o rodzinnej tragedii, ale przy okazji ostrzegać miejscowych rzezimieszków przed pokusą kradzieży. Bo złodziejom w wiekach średnich ich za niecne postępki groziło obcięcie włosów, uszu lub ręki.

Jak na ironie losu oryginalny nóż… padł ofiarą grabieży w czasie ostatniej wojny. Podobni los spotkał później jeszcze kilka jego replik.

Dodaj komentarz